Dlaczego łuk?

Dlaczego łuk?

Mamy tu broń piękną i romantyczną. Ten, kto poluje z łukiem, wkłada w łowy swoją własną życiową energię. Siła unosząca strzałę została wytworzona przez mięśnie łucznika. W chwili największego napięcia musi on zażądać od swoich mięśni najwyższego wysiłku, zachować pewność ręki i utrzymać swoje nerwy pod całkowitą kontrolą, skupić wzrok i uwagę. Podczas łowów zmierzy on swoje wytrenowane umiejętności z wrodzonym instynktem zwierzyny. Wykazując się najwyższym kunsztem myśliwskim i  zręcznością, musi ją podejść na dystans łuczniczego strzału. Pokona zwierzę dopiero wówczas, gdy ciszę przerwie szept strzały trafiającej cel. Pokona ją siłą swoich ramion i panowaniem nad emocjami. To są szlachetne łowy” – tak o polowaniu łuczniczym pisał prawie wiek temu dr Saxton Pope, prekursor współczesnego myślistwa łuczniczego.

1.Najwyższe wskaźniki bezpieczeństwa podczas polowania

Odpowiednio przygotowany i skonfigurowany sprzęt w rękach myśliwego łucznika jest wyjątkowo skutecznym narzędziem do wykonywania polowania ale przede wszystkim charakteryzuje go najwyższy wskaźnik bezpieczeństwa.

  • Łuk w pełnym naciągu utrzymywany jest tylko i wyłącznie siłą ludzkich mięśni i nie można go w żaden sposób mechanicznie zablokować w tej pozycji  czyniąc go załadowanym i gotowym do strzału (tak jak w przypadku naciągniętej kuszy). Powyższa funkcjonalność w zasadzie eliminuje ryzyko przypadkowego i niezamierzonego wystrzału z łuku.
  • Z kolei ze względu na bardzo mały dystans między łowcą a zwierzyną, wynoszący maksymalnie 30 metrów (z czego 95% strzałów pada z odległości do 20 metrów) a także z uwagi na fakt, iż polowania łucznicze odbywają się w porze dziennej, nie jest możliwe (z tej odległości przy świetle dziennym) nierozpoznanie celu i w efekcie postrzelenie człowieka.
  • Najczęściej stosowana, łucznicza metodyka myśliwska (zasiadka) wyklucza ryzyko rykoszetu strzały (ok. 90 % to strzały oddawane pod dużym kątem w dół w kierunku ziemi) natomiast nieporównywalnie mniejsza niż w broni palnej energia kinetyczna strzały niemal eliminuje ryzyko, iż podczas polowania z podchodu strzała po przejściu przez tuszę przypadkowo zrani osoby postronne.
  • Oczywiście o bezpieczeństwie decyduje nie tyle narzędzie co sam użytkownik, zatem łucznicy bezwzględnie stosują się do wszelkich zasad bezpieczeństwa obowiązujących również przy polowaniu z bronią palną m.in. zakaz strzelania do zwierzyny na szczycie wzniesienia itp.

img_2806

2.Polowanie na terenach zurbanizowanych

Dzięki najwyższemu wskaźnikowi bezpieczeństwa polowań łuczniczych, łuk znajduje zastosowanie wszędzie tam, gdzie z uwagi na bliskość zabudowań, skupisk ludzkich etc. użycie broni palnej jest znacznie ograniczone lub niedopuszczalne przez prawo. Jednym z wielu przykładów wykorzystania łuku w takich sytuacjach jest trwający z powodzeniem od 2012 r. projekt ograniczania migracji dzików na tereny miejskie w Hiszpanii. Zainicjowany 6 lat temu pomysł władz Madrytu przyniósł nadspodziewane efekty. Dziki, które były jedną z głównych przyczyn wypadków komunikacyjnych w mieście oraz coraz częściej atakowały ludzi a ponadto, poprzez penetrację podmiejskich zabudowań gospodarczych przyczyniały się do dynamicznego rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, stały się celem nadrzewnych łowców spod znaku strzały. Dyskrecjonalny charakter tych polowań (łucznicy do perfekcji doprowadzili metody maskowania się w terenie zaś sam strzał z łuku jest cichy) pozostał niemal niezauważalnym dla mieszkańców miasta nie prowokując konfrontacji i niepożądanych reakcji ze strony opinii publicznej. Do dnia dzisiejszego, udało się nie tylko znacznie zredukować populację dzików w mieście ale także dzięki wywieranej presji łowieckiej, inwazyjne zwierzęta zaczęły szerokim łukiem omijać tereny miejskie oraz podmiejskie.  W oficjalnym komunikacie władze Hiszpanii jednoznacznie potwierdziły niezwykłą skuteczność prewencji łuczniczej w Madrycie poszerzając projekt na kolejne duże aglomeracje.

street-sign-396623

3.Brak zanieczyszczenia środowiska amunicją

Strzała myśliwska jest „pociskiem” wielokrotnego użycia. Z jednej strony stawia ją to w czołówce „pocisków” na gruncie ekonomicznym z drugiej zaś strony nie sposób wysuwać pod jej adresem zarzutu „zanieczyszczania środowiska”. Zgodne z łuczniczą metodyką myśliwską – przejście strzały przez tuszę, absolutnie nie eliminuje jej z dalszego użytkowania. Promień strzały myśliwskiej najczęściej zbudowany jest z wysokogatunkowego ( tj. nie rozszczepiającego się na setki ostrych igieł w przypadku uszkodzenia mechanicznego) włókna węglowego natomiast grot zbudowany jest ze stali nierdzewnej. W ok. 90% przypadków kompletna strzała odzyskiwana jest po zakończonym polowaniu. Nawet w przypadku zniszczenia strzały wskutek trafienia w zbyt twarde podłoże, odnalezienie jej elementów nie stwarza problemu zaś zebranie i usunięcie z łowiska szczątków strzały jest obowiązkiem każdego łucznika.

4.Impuls bólowy ograniczony do minimum

W trakcie polowań, myśliwi łucznicy mieli niejednokrotnie sposobność obserwowania niezwykłego i trudnego do wytłumaczenia, zachowania zwierzyny po oddaniu celnego, etycznego strzału. Nie należą do rzadkości sytuacje, kiedy zwierzyna po kilku sekundach ucieczki, zatrzymuje się na granicy kniei i z bezpiecznej odległości zaczyna poszukiwać źródła, oznak niebezpieczeństwa. Najczęściej oczy i/lub wietrzy w kierunku z którego doszedł ją nienaturalny dźwięk zwolnionej cięciwy oraz świst nadlatującej strzały. Po kilkunastu kolejnych sekundach zwierzę zaczyna zachowywać się jakby zaaplikowano mu mocny środek usypiający po czym zalega i traci przytomność. Powtarzające się, wielokrotne obserwacje skłoniły nas do podjęcia próby określenia poziomu hormonów stresu w farbie zwierzyny pobranej tuż po strzale. Dzięki uprzejmości oraz wsparciu jednej z rodzimych uczelni wyższych, w warunkach polowych nie mniej przy zachowaniu ścisłych reguł badania naukowego, zabezpieczyliśmy szereg próbek celem poddania analizie. Wstępne wyniki badań materiału biologicznego potwierdzają nasze przypuszczenia, albowiem nieznacznie podniesiony poziom hormonów stresu uprawdopodobnia, iż impuls bólowy związany z penetracją słabo unerwionych organów ostrym grotem myśliwskim, jest niewystarczający aby pobudzić organizm do typowej reakcji na ostry ból i stres. Nadto, w połączeniu z działaniem kortyzolu – hormonu wydzielanego w dalszej kolejności (aczkolwiek również w śladowej ilości) pod wpływem  przestrachu spowodowanego dźwiękiem strzału, funkcjonuje teza iż próg bólowy zostaje tymczasowo, mocno podniesiony innymi słowy zdolność odczuwania ostrego bólu jest czasowo zniesiona. Aktualnie prowadzimy rozmowy w celu zainicjowania kolejnego projektu naukowego, mającego wykazać iż łuk myśliwski jest nie tylko wyjątkowo skutecznym ale przede wszystkim humanitarnym narzędziem łowieckim.  Wychodzimy z założenia, iż skoro kolejne kraje w Europie i na świecie dopuszczają łuk do łowiectwa, to ich rządy nie mogą przecież sankcjonować narzędzi wątpliwych humanitarnie.

5.Precyzyjna selekcja osobnicza

Dochowanie zasad selekcji osobniczej i populacyjnej zwierząt łownych wymaga z jednej strony specjalistycznej wiedzy i dużego doświadczenia  z drugiej zaś strony niezawodnego i precyzyjnego rozpoznania indywidualnych cech osobniczych. Zanim łowca zakwalifikuje danego osobnika jako selekcyjnego albo łownego, musi powziąć bezwzględną pewność iż dokonał prawidłowej oceny. Im mniejszy dystans dzieli myśliwego od zwierzyny, tym większa szansa iż w efekcie właściwej oceny dokona prawidłowego odstrzału zgodnego z arkanami sztuki selekcjonerskiej. Odległości na jakich polujemy z łukiem zasadniczo eliminują konieczność używania optyki, albowiem na dystansie do 20 metrów, myśliwy selekcjoner ma idealne warunki do prowadzenia bezpośredniej obserwacji. Z tej odległości, nie umknie jego uwadze choćby najdrobniejszy szczegół anatomiczny kwalifikujący danego osobnika do odstrzału. Reasumując, łucznicze dystanse polowań umożliwiają realizowanie precyzyjnej selekcji osobniczej niemal eliminując ryzyko popełnienia błędu.

img_2754

6.Wysoki poziom akceptacji społecznej, szansą na odnowienie wizerunku łowiectwa.

Myślistwo łucznicze jest oficjalnie promowane m.in. przez takie organizacje jak Międzynarodowa Rada ds. Ochrony Przyrody i Zwierząt (International Council for Game and Wildlife Conservation CIC) oraz Federację Stowarzyszeń Myśliwych i Obrońców Dzikiej Przyrody (Federation of Associations for Hunting and Conservation – FACE).

Jedną z głównych przesłanek, na których oparto ww. rekomendację, jest wysoki poziom akceptacji społecznej dla tej sztuki łowieckiej.

Argumentacja przytaczana mi.in przez C.I.C. to dyskrecjonalny charakter działań łuczników nie wywołujący negatywnych reakcji wśród niepolującej części społeczeństwa. Łuk w przeciwieństwie do broni palnej, nie nasuwa skojarzeń z niebezpieczeństwem, nie wywołuje poczucia zagrożenia. Wręcz przeciwnie, łuk kojarzony jest z pozytywnymi postaciami z legend i mitologii, bohaterami broniącymi ludność przed uciskiem a w wielu przekazach historycznych łucznicy przedstawiani są jako obrońcy najwyższych wartości, wolności i wiary. Nawet jeśli pominiemy ów nieco patetyczny wizerunek łucznika, sam łuk wielu dorosłym kojarzy się dziś z beztroską dziecięcych lat, z obrazem dzieciństwa jakże odmiennym od współczesnego modelu przesyconego elektroniką i światem wirtualnym, który zdaje się coraz bardziej osaczać nasze dzieci pozbawiając je szansy na wyjątkowe przeżycia w realnym świecie. Żadna gra komputerowa nie da choćby namiastki więzi rodzącej się między rodzicami a dzieckiem, wspólnie pokonującym trasę terenowych zawodów łuczniczych 3D. W świadomości młodego człowieka, stopniowo zostaje utrwalany archetypiczny obraz rodzica, opiekuna i obrońcy rodziny, żywiciela i niedoścignionego łowcy. Rodzica na którego zawsze można liczyć, na którym zawsze można polegać, którego warto naśladować.

Wysoki wskaźnik akceptacji społecznej wynika także z faktu, iż myślistwo łucznicze daje zwierzynie nieporównywalnie większą szansę niż polowanie ze sztucerem. Aby łucznik miał szansę znaleźć się na dystansie ok 20 metrów od stada dzikich zwierząt, niepostrzeżenie napiąć łuk i oddać jeden, precyzyjny strzał, musi poświęcić mnóstwo czasu na treningi, obejmujące zarówno perfekcyjne opanowanie łuku myśliwskiego (mające niewiele wspólnego ze sportowym lub zwykłym, rekreacyjnym strzelaniem z łuku) jak i specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego. Możliwość skutecznego polowania z łukiem okupiona jest często specjalną dietą oraz drobiazgowymi przygotowaniami sprzętu i odzieży, mającymi na celu zmylenie zwierzęcego zmysłu powonienia. Szereg wyrzeczeń, intensywne treningi, sztuka perfekcyjnego maskowania swojej obecności w łowisku a w efekcie, kilkunastokrotnie mniejsza szansa łucznika na skuteczne polowanie niż klasycznego myśliwego z bronią palną. To metodyka dla najwytrwalszych łowców, dla których w polowaniu równie ważny jest walor autentycznego obcowania z przyrodą. To sztuka dla tych, którzy wyostrzonym instynktom dzikiego zwierzęcia przeciwstawiają swój spryt i doświadczenie łowieckie a nie nowoczesną technologię. Wszystko to sprawia, iż łowy łucznicze stają się prawdziwym wyzwaniem za którym podąża coraz więcej doświadczonych myśliwych chcących poszerzać swoje łowieckie horyzonty. Łuk przyciąga także ambitnych młodych ludzi poszukujących w myślistwie prawdziwej i wyjątkowej pasji, której realizacja wymaga nadzwyczajnej cierpliwości, przezwyciężenia własnych słabości i ograniczeń a przede wszystkim uczy pokory wobec natury. Sukces łowiecki okupiony takim poświęceniem staje się dla łowcy wyjątkowym wydarzeniem, nad którym nie sposób przejść do porządku dziennego. Łucznicy każdorazowo celebrują swoje powodzenie na łowach, realnie przyczyniając się do zachowania i pielęgnowania wielowiekowych tradycji, wzbogacając je o elementy charakterystyczne dla sztuki łuczniczej.

Źródłem społecznej aprobaty, stają się również wysokie wymagania moralno-etyczne których spełnienia oczekuje się od adeptów myślistwa łuczniczego. Organizacje zrzeszające polujących z łukiem stawiają kandydatom wysokie progi wejścia do bowhunterskiej rodziny. Osoby pozbawione prawa do posiadania broni czy też skazane za przestępstwa kłusownicze, czy wreszcie wydalone z krajowych związków łowieckich nie powinny znaleźć w łucznictwie alternatywy dla kontynuacji swojej pasji. Wciąż żywa pozostaje idea, zgodnie z którą każdy myśliwy łucznik pełni funkcję „ambasadora łowiectwa” w swoim najbliższym otoczeniu, zarówno prywatnym jak i zawodowym. Kreowanie w społeczeństwie pozytywnego obrazu myśliwego jest nie do przecenienia w dobie dynamicznie postępującego kryzysu wizerunku łowiectwa.

Kolejnym przyczynkiem do społecznej akceptacji jest znaczący udział myśliwych łuczników w realizacji działań odpowiadających na realne potrzeby społeczne. Przytaczane już wcześniej projekty redukcji zwierzyny na terenach miejskich, której inwazyjna obecność stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców, ograniczanie migracji zwierzyny na tereny podmiejskie, skutkującej szerzeniem się chorób zakaźnych wśród zwierząt gospodarskich czy wreszcie redukcja zwierzyny przyczyniającej się do znacznych szkód leśnych oraz rolnych (m.in. podtopienia powodowane przez bobry) rozwiązują palące problemy lokalnych społeczności, jednocześnie wytrącając przeciwnikom łowiectwa argumenty iż myślistwo stanowi jedynie formę pogoni za trofeami, nie wnosząc niczego pożytecznego dla społeczeństwa. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż myśliwi łucznicy biorą udział w ww. projektach nieodpłatnie zaś pozyskane tusze zwierzyny żyjącej w środowisku miejskim, z uwagi na skażenie mięsa, nie nadają się do obrotu i muszą być bezwzględnie utylizowane. Fakt ten pozbawia polujących z łukiem możliwości finansowania realizowanych polowań  poprzez sprzedaż tusz upolowanej zwierzyny, kontrargumentując tym samym krzywdzące, fałszywe tezy iż myśliwi polują dla zysku.

img_2753

7.„Magia” łowów łuczniczych.

Polowanie z łukiem daje poczucie wyjątkowej wolności i bliskości z naturą. Łucznika w wyborze zasiadki nie ogranicza dostępność stacjonarnych ambon albowiem ma on praktycznie tyle możliwości ile w łowisku jest drzew mogących służyć mu schronieniem pod swymi koronami. Bezpośrednie i niemal nieograniczone obcowanie z naturą bardzo szybko uczy wobec niej pokory i szacunku, budzi nieodpartą chęć zachowania jej bogactw dla przyszłych pokoleń – niewątpliwie uwrażliwia na wiele aspektów pozostających dotąd poza percepcją łowcy ograniczonego przestrzenią drewnianej ambony. Polując z drzew, łucznik nie tylko zyskuje szaloną przewagę zaskoczenia nad zwierzyną ale ma jednocześnie niepowtarzalną okazję być świadkiem niezwykłych spektakli natury rozgrywających się tuż pod jego stopami, niemal na wyciągnięcie ręki. Kto choć raz doznał owych magicznych chwil, zawsze już będzie wybierał trud mozolnej i niełatwej wspinaczki nadrzewnej aby ponownie być świadkiem tajemnic skrywanych w leśnych ostępach.

Kiedy łucznik przemierza knieję, musi poruszać się na podobieństwo dzikiego zwierza. Przemieszczając się pod wiatr, ostrożnie i powoli stawia stopy w sposób niesłyszalny dla niego samego i jednocześnie dzieli swą uwagę na dokładne lustrowanie okolicy w poszukiwaniu zwierzyny. Kiedy ją dostrzeże,  podchód zamienia się w płynne aczkolwiek bardzo powolne, pełne nagłych zastygnięć i bezruchów – skradanie jakiego nie powstydziłby się ryś. Na dystansie 20 metrów od celu, musi wykonać najtrudniejsze zadanie – w sposób nierejestrowalny przez zwierzę, musi naciągnąć łuk i oddać precyzyjny strzał do zwierzyny wciąż pozostającej nieświadomą obecności łowcy. Jeśli w tym ostatnim, decydującym momencie, czymkolwiek zdradzi swą obecność, w jakikolwiek sposób zaniepokoi zwierzę – nie wolno mu oddać strzału. Bezwzględnie musi pozwolić zwierzęciu odejść. To najwyższy stopień wtajemniczenia pośród myśliwych łuczników.

Wszystko to sprawia, iż łuk po długim okresie zapomnienia, ponownie wraca do łask pośród tych, którzy w łowiectwie poszukują spełnienia i realizacji swojej największej życiowej pasji.

Ziemowit Tokarski