Bowhunter podróżnik.

Autor: John Dudley

Tłumaczenie: Sebastian Wójcik

 Wskazówki podróżnicze dla łuczników żądnych przygód

Jeśli jako myśliwy odczuwasz głód nowych miejsc i przygód, bez wątpienia prędzej czy później opuścisz swoje najbliższe terytorium. Dla niektórych podróż to coś normalnego, ale są też tacy, którzy nie biorą pod uwagę ewentualnych opóźnień i mają tendencję do brania więcej, niż rzeczywiście potrzebują. Udało mi się szczęśliwie przebyć ponad milion mil jeżdżąc zarówno na zawody, jak i na polowania. Wielu rzeczy związanych z pakowaniem osprzętu łuczniczego musiałem nauczyć się na własnej skórze. Jeśli planujesz swoją pierwszą podróż za granicę, być może niektóre z tych wskazówek pozwolą uniknąć kłopotów po drodze.

Spakuj się mądrze i znaj swoje potrzeby

Najtrudniej przychodziła mi nauka ekonomicznego pakowania. Podczas moich pierwszych podróży często jeździłem na zawody lub polowania. Moja wielka ciężarówka pozwalała mi wówczas na prostą strategię „wrzucić wszystko jak popadnie” i mogłem wówczas wziąć cokolwiek chciałem. Problem zaczął się w momencie, gdy zacząłem latać. Musiałem wtedy przemyśleć dokładnie swoje potrzeby. Ty również będziesz mieć ten sam dylemat. Będzie to czas, by przemyśleć rzeczywiście, czego naprawdę potrzebujesz, a co jedynie chcesz wziąć. Najlepszym ku temu sposobem będzie zmierzenie i zważenie całego osprzętu zanim ruszysz się z domu. Wszystko to będzie musiało się zmieścić w dwóch torbach o łącznej wadze maksymalnej 22 kg.

1

W podróży na Alaskę nauczyłem się, że można dać sobie radę ze znacznie mniejszą ilością sprzętu niż można by się spodziewać. Na ten dwutygodniowy lot w gęstwiny musiałem zabrać sprzęt ważący mniej niż 22 kg. Miałem lecieć małym samolotem, który mógł zabrać jedynie mnie, pilota i dwie torby. W pierwszej chwili uznałem to za niemożliwe, jednak gdy zacząłem mierzyć i ważyć sprzęt, okazało się to wykonalne. W październiku spędziłem 2 tygodnie na Półwyspie Alaska. Było zimno i mokro, jednak 22 kg sprzętu wystarczyło mi, by przeżyć. Wówczas to nauczyłem się pakować mądrze w moje podróże, również na zawody.

Gdy już raz zmusiłem się do mądrego pakowania na tę podróż, zrozumiałem, że przez całą moją karierę byłem przeładowany. Płaciłem bajońskie sumy za dodatkowe torby i nadmiar bagażu, podczas gdy mogłem sobie dać radę bez nich. A przecież jeśli startujesz już z nadmiarem bagażu, będziesz mieć jeszcze więcej w drodze powrotnej! Należy przecież założyć, że polowanie zakończy się sukcesem i towarzyszyć będą trofea i mięso. Oznacza to bagaż większy niż można unieść, oraz poważne pieniądze wydane za każdy dodatkowy przedmiot w odprawie.

Jedną z najważniejszych rzeczy jest odpowiednie dobranie ciuchów. Zostawisz wówczas ciuchy, które są najbardziej nieporęczne. Najlepiej mieć jeden strój zewnętrzny i wiele warstw spodnich. Usprawni to izolację, która będzie musiała się zmieniać zależnie od warunków pogodowych i twojej własnej aktywności fizycznej. Najistotniejsze jest tutaj, by warstwy spodnie były najwyższej jakości. Bardzo ważne jest, by warstwa najbliższa ciału odprowadzała wilgoć na zewnątrz – co zapobiegnie uczuciu przemoczenia – a warstwa środkowa izolowała, stanowiąc barierę ciepła. Warstwa zewnętrzna powinna oddychać i powstrzymywać wiatr.

Dodatkiem do tych warstw są jak najlepsze skarpety. Na większość polowań wystarcza jeden zestaw bielizny i odzieży, ale nie skarpet. Należy je zmieniać każdego dnia, jeśli stopy mają być zdrowe, bo to one pocą się i łapią wilgoć najbardziej. Osobiście wolę też mieć świeżą bieliznę każdego dnia. Ostatnim elementem o którym należy pamiętać jest odzież przeciwdeszczowa. Jest to bardzo często drogi osprzęt, ale nie bez powodu. Mała i lekka odzież przeciwdeszczowa jest bardzo ważna. W kieszeniach trzymam zawsze szmatkę, którą przecieram osprzęt, by nie zdejmować odzieży przeciwdeszczowej, oraz plastikową torebkę ze spustem, w razie ulewy.

Gdy przystępuję już do pakowania łuku, owijam go ciuchami by lepiej go chronić. Buty do polowania są od razu na nogach by nie dodawać niepotrzebnie ciężaru, a plecak do polowania biorę jako bagaż podręczny. Są w nim wszystkie najcięższe rzeczy: aparat, lornetka i dalmierz, jeśli oczywiście wszystko to przepuści ochrona na lotnisku. Odzież w kamuflażu podróżuje razem z łukiem, ale staram się też mieć jeden zestaw od razu na sobie. To tak na wypadek, gdyby moja torba zaginęła i wymagała czasu na odnalezienie. Jeśli mam swoje ciuchy, to zawsze mogę użyć broni kogoś znajomego i pouganiać się za zwierzyną dopóki torba się nie odnajdzie. Niestety, zaginione torby to część realiów i należy być tego świadomym. Gdy torby są już spakowane, warto je odpowiednio oznaczyć. Bardzo polecam – może to znacząco przyspieszyć odszukanie właściciela. Można np. wydrukować swoje imię i nazwisko, miejsce docelowe, numer lotu, numer telefonu, nie zaszkodzi też adres miejsca polowania. Takie zadrukowane karteczki towarzyszą moim bagażom w obie strony i zawsze leżą na wierzchu bagażu. Bardzo pomaga to służbom na lotnisku odnaleźć właściciela w razie kłopotów. Uratowało mnie to podczas podróży do Afryki, gdy bagaż nie dotarł do mnie po lądowaniu. Pracownicy odnaleźli dane, zadzwonili do mnie i dostarczyli bagaż na miejsce, dzięki czemu nie straciłem czasu przeznaczonego na polowanie.

Łuk w podróży

Pakując łuk i osprzęt warto też pamiętać o kilku innych wskazówkach, które nieraz oszczędziły mi czasu. Dodatkowa cięciwa i okablowanie to podstawa. Zerwanie cięciwy to naprawdę duży problem, zwłaszcza, jeśli w okolicy nie ma żadnego sklepu parającego się takimi rzeczami. Zdarzyło mi się to raz podczas polowania na łosie w Kanadzie.

6

Niechcący przeciąłem wówczas cięciwę grotem myśliwskim, bo starałem się jednocześnie założyć strzałę i obserwować łosia. Miałem więc przeciętą cięciwę i żadnego sklepu, który miałby na stanie mój rozmiar. Wykonanie nowej zajęło 4 dni, które mogłem poświęcić na polowanie i zepsuło mi wiele nerwów. Innym razem ktoś wystrzelił suchy strzał z łuku mojego kolegi i cięciwa pękła. Na szczęście mieliśmy zapasową i prędko ją wymieniliśmy.

4

Z zapasową cięciwą radzę sobie następująco: gdy kupuję nowy łuk, zgrywam przeziernik i celownik na ustawieniach fabrycznych. Wówczas zakupuję cięciwę i okablowanie i używam oryginalnych ustawień fabrycznych jako zapasowych. Moim zdaniem jest to dobre i tanie zabezpieczenie. Po zgraniu nowego zestawu zalecam zaznaczenie markerem na bloczkach miejsc, gdzie powinny być ustawione. Rozwiąże to kolejny problem, w razie gdyby potrzebna była nowa cięciwa. Można wówczas założyć nową cięciwę odnosząc się do tych oznaczeń, co zapewni poprawne umiejscowienie i pozwoli znów cieszyć się łukiem. Miejsce na bloczkach można łatwo oznaczyć w odniesieniu do ramion.

8

Osobiście zalecam zabranie ze sobą co najmniej 12 strzał. Zabieram ze sobą również 12 grotów myśliwskich i zestaw zapasowych ostrzy. W podróży groty są zapakowane oddzielnie, ponieważ pozwala to uzyskać więcej przestrzeni. Strzały z kolei trzymam w tubie, bo chroni to nie tylko promienie, ale też lotki. Nieraz widziałem zniszczone albo wygięte strzały tylko dlatego, że ktoś zapomniał ich zabezpieczyć. Niektóre tuby i zabezpieczenia strzał są jednak ciężkie i nieporęczne, więc weź to pod uwagę i zakup takie, które nie będą zawadzać.

Na koniec zalecam również zabranie ze sobą dodatkowych baterii do dalmierza i aparatu. Jeśli jednak naprawdę zależy ci na wadze, zakup je dopiero na miejscu. Wymiana starych baterii na nowe w dalmierzu przed odlotem to dobry pomysł, zwłaszcza jeśli kraj, w którym będziesz polować, nie należy do najtańszych.

Zabranie ze sobą jedzenia w bagażu podręcznym to kolejna opcja. Lubię mieć ze sobą jakiś lekki posiłek w razie, gdybym zgłodniał w samolocie lub w trakcie polowania. Czasami jedzenie jest zwyczajnie niedostępne. Polecam zabranie ze sobą również kamelbaka. Podczas polowania należy uważać na to, by być dobrze nawodnionym. Szczerze mówiąc, jeśli się odwodnisz, to polowanie można uznać za zakończone. Jest to najczęstszy powód niepowodzeń w terenie. Należy pamiętać o nawodnieniu zawsze i pić wodę cały czas, czy to podczas lotu, czy na polowaniu. Utrzyma cię to na nogach.

Ostatnim, ale z pewnością nie najmniej ważnym elementem jest sprawdzenie sprzętu po dotarciu na miejsce.

2

Nigdy nie zakładaj, że łuk jest ustawiony tylko dlatego, że był ustawiony, gdy wyjeżdżałeś z domu. Każdy, kto dotykał twojej walizki, miał okazję rozstroić sprzęt. Moje ostatnie polowanie na niedźwiedzie brunatne nauczyło mnie tego aż za dobrze. Po dotarciu na miejsce poproszono mnie o wystrzelenie kilku strzał. Prawdę mówiąc, ćwiczyłem w domu tak wiele, że nie widziałem sensu. Namawiano mnie jednak, więc zrobiłem to. Moja pierwsza strzała ledwie trafiła w cel, nie mówiąc już o miejscu, w które celowałem. Byłem przekonany, że to mój błąd, więc wystrzeliłem jeszcze raz. Trafiłem 30 cm poniżej celu. Gdy minęło pierwsze zaskoczenie, zauważyłem, że mój przeziernik przesunął się o ok. 5 mm. Przestawiłem go i dopiero wtedy trafiłem dokładnie w cel. Gdyby nie to, nigdy nie upolowałbym największego niedźwiedzia, jakiego w życiu widziałem.

7

Wiem, że wielu z was jest zapalonymi myśliwymi. Chociaż jestem pewny, że macie u siebie wiele świetnych miejsc do polowania, pewnego dnia zamarzy wam się wybrać za granicę, by odnaleźć nowe emocje. Powyższe wskazówki mogą wam pomóc uniknąć kłopotów, które sam napotkałem na swojej drodze łucznika-podróżnika. Udanych polowań!